wspomnienia z podwórka

Przed naszym blokiem nie było placu zabaw. Stał trzepak, który był miejscem spotkań z koleżankami i kolegami z podwórka. Fikołki do przodu i do tyłu, wiszenie na „kiełbaskę”, na „pająka”, siadanie na górnej barierce to były obowiązkowe akrobacje, które każdy z nas jako dziecko potrafił. Nie brakowało pomysłów na wykorzystanie trzepaka do zabaw. Służył zamiast siatki do odbijania piłki, gry w „Strażaka” czy gry w „Kolory”. Zawsze można było zaczepić o niego gumę do skakania, gdy brakowało tej trzeciej osoby. Z drugiej strony podwórka stała spora piaskownica, a przynajmniej gdy byłam mała wydawała się całkiem spora. Piasek nie był najlepszej jakości, ale za to szybko można było dokopać się do gliny, która dawała dodatkowych atutów naszym piaskowym budowlom. Pamiętam całe labirynty domków dla figurek z „kinderniespodzianki”. Na chodnikach graliśmy w „klasy”. Między blokami nie brakowało też krzaków i murków, które świetnie sprawdzały się w zabawie w „chowanego”, a zimą nie brakowało górek do zjeżdżania na sankach. 

Continue Reading "plac zabaw – miejsce z dzieciństwa"