Biskupia Kopa z dziećmi

Opublikowane przez mamazu w dniu

To, że nasze wypady są spontaniczne w ogóle mi nie przeszkadza. Więc, jeśli pada hasło „może pojedziemy w góry”, moja odpowiedź brzmi: „tak!”. Tym razem była to wyprawa na Biskupią Kopę. Trasa spacerowa, co nie znaczy, że nie wymagała od nas wysiłku. Nasze dodatkowe utrudnienie, to oczywiście wnoszone przez nas dzieci. Właściwie miało być tym razem lepiej, tzn. wygodniej niż ostatnio na naszej wyprawie na >> Żar (klik). Udało nam się pożyczyć profesjonalne nosidło turystyczne dla naszego starszaka. Młodszy może już podróżować w tuli (klik). Czy takie rozwiązanie się sprawdziło? Czy w ogóle warto zainwestować w nosidła dla swoich dzieci? Hmm… o tym chyba powinien powstać nowy post. Chcecie? Chętnie Wam powiem, co myślę, na temat nosideł ergonomicznych, turystycznych i chust, bazując na moim doświadczeniu.

               

Biskupia Kopa

Dojechaliśmy do Jarnołtówka, do małej podgórskiej wsi. Było już po południu. Samochód zaparkowaliśmy na polanie (która jest bezpłatnym parkingiem), położonej tuż przy drodze idącej do szlaku. Trasa zaczyna się przyjemnie utwardzoną drogą leśną. W tak ciepły dzień, zacieniona przez drzewa droga wydawała się całkiem przyjemną okolicą. W dodatku co jakiś czas to tu, to tam, rosły maliny. Wtedy okazało się, że mój mąż jest wielbicielem tych owoców – nie wiedziałam, a może był już głodny (?). Oprócz tych naszych przystanków przy malinach, po drodze mieliśmy krótki postój pod wiatą na karmienie. Po drodze zaskoczyło mnie (może nie powinno), że bardzo wiele osób wędrowało w towarzystwie swoich czworonożnych pupili. Naprawdę było ich sporo, może nawet co czwarty czy piąty turysta.

Pierwszym celem wędrówki było Schronisko Pod Biskupią Kopą. Dojście tam zajęło nam jakieś półtorej godzinki. Na sam szczyt to jeszcze jakieś 20 minut wędrówki, więc postanowiliśmy wejść na Biskupią Kopę od razu, nie przerywając snu Ignasiowi.

               

na szczycie

Pól godziny później oglądaliśmy rozległe widoki z wieży widokowej na Biskupiej Kopie. Wstęp na nią jest płatny, a na górę wchodzi się po schodach. Sama wieża ma jakieś 18 m, a szczyt liczy sobie 890 m n.p.m. Z góry można podziwiać widoki na JesionikiMasyw Śnieżnika i Góry Złote (Rychlebské hory), a przy dobrej pogodzie widoczne są zarysy KarkonoszyGór Stołowych i Sowich.

               

Na zejście ze szczytu wybraliśmy łagodniejszą drogę żółtym szlakiem. Dotarliśmy z powrotem do Schroniska pod Biskupią Kopą. Miał to być nasz postój obiadowy, ale skoro są wakacje, a na dzień naszej wędrówki wybraliśmy niedzielę, to mogliśmy się spodziewać, że będzie tam dużo turystów. W menu m.in. Babskie Jadło i zupa zatytułowana „Róża Czterech Wiatrów”. Kolejka do zamówień była na tyle długa, że po kilku minutach zrezygnowaliśmy ze stania w niej i  wyjedliśmy wszytki pozostały prowiant wzięty na drogę, siedząc sobie na kocyku pod schroniskiem.

               

Ostatecznie Zuzi udało się trochę powędrować na nogach, jednak bardzo niewiele. Myślałam, że nasz Ignaś będzie najmłodszym turystą, jednak spotkaliśmy po drodze i takie maluchy, niesione lub jadące w wózku. Jak już wspominałam, jest to trasa spacerowa, jeśli chodzi o góry. Jednak historia wycieczki sprzed prawie 20-stu lat, gdzie ktoś pchał spacerówkę z dzieckiem (tu pozdrawiamy ciocię Edę), w dodatku idąc w klapkach(!), bardzo mnie rozśmieszyła. Wyobrażam sobie, że była to pewnie zwykła spacerówka „parasolka” i jeszcze te wyjeżdżające stopy z klapek… haha – sami chyba rozumiecie.

Biskupia Kopa jest górą graniczną. To jeden z najbliżej położonych szczytów od naszego domu. Jednak, co ciekawe zalicza się on do KORONY GÓR Polski. Także nasze maluchy mają zaliczoną już jedną Koronę 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.