czas na zabawę

Categories animacja

      Przyszedł czas na zabawę.

  Zacznijmy od tego, że w języku polskim słowo „zabawa” pochodzi od „zabawiać”, „bawić” (się czymś), oznaczającym zajmować się, trudzić czymś. Więc skąd nasze skojarzenia z przyjemnymi, beztroskimi chwilami radości?

    Wesoły wydźwięk w słowie „zabawa” jest czymś dodanym później. Obecnie zabawka kojarzy się z przyjemnością, więc obco brzmią sformułowania typu: „zabawa jako trud”, czy „zabawa jako praca”. A jednak można stwierdzić, że właśnie każda zabawa jest doskonaleniem nowych umiejętności. Codzienne zadania jakie stawia dziecku czas zabawy to kolejne jego doświadczenia życiowe i sposób komunikacji z otoczeniem. To ciągła nauka, o czym już pisałam tutaj.

   Obserwując bawiące się dzieci, widzimy jak bardzo nas naśladują. Choć wciąż wydaje nam się, że podczas naszych rozmów one nie zwracają uwagi na to, co mówimy, albo że nie podsłuchują z sąsiedniego pokoju.  Dzieci to doskonali obserwatorzy. Jednak najbardziej podoba mi się w dziecięcych zabawach to, gdy zmuszone są one do improwizowania. Maluchy stawiane w nowej sytuacji, muszą poradzić sobie z problemem, na szybko wymyślić odpowiedź. Na szczęście to zwykle nie jest wielkim kłopotem dla dziecięcej wyobraźni. Nie jest to tylko czasem do pojęcia przez dorosły umysł – i nie musi. Abstrakcyjne myślenie dzieci jest szalenie interesujące.

    Gdyby teraz zastanowić się jak bawią się nasze dzieci i spróbować porównać nasze własne dzieciństwo, albo dalej dzieciństwo naszych rodziców, dziadków… . Zmieniają się atrybuty zabawy, dialog między dziećmi jest nowocześniejszy, ale są pojęcia, które w dziecięcym świecie będą zawsze np. dom, rodzina, przyjaźń itp. Oczywiście nowe technologie, jakie mamy dzisiaj, kreują również otoczenie naszych najmłodszych i jest nieuniknione, że każde dziecko prędzej czy później będzie miało z nimi styczność.  Nie warto za wszelką cenę chronić dziecka przed tym. Uważam też, że np. półroczne dziecko, które ogląda telewizję, to wcale nie jest postęp nowoczesności.

   Ile czasu dziecko powinno spędzać na zabawie?

     Nie ma ograniczeń.

  Po pierwsze przyjmijmy, że zabawą staną się czynności, które nie są typowymi zajęciami dzieci. Maluchy, które uparcie asystują nam przy gotowaniu, praniu, odkurzaniu, czy przy robieniu zakupów, mogą się doskonale bawić. Wymaga to naszej cierpliwości i kreatywnego myślenia. Musimy nastawić się na to, że niektóre czynności mogą wtedy zająć nam więcej czasu, ale nie musi tak być. Chodzi o to, by dziecko zaangażować, zająć czymś (zabawić), aby czuło naszą uwagę. Gdy bawi się samo, też potrzebuje naszego spojrzenia. Na pewno nie raz musieliście wymyślić jakiś sposób na wspólne działania. Np. moje dziecko bało się odkurzacza – coś, co jeździ i buczy. Do czasu, kiedy  pozwoliliśmy, aby pomagało odkurzać. Samo włączenie „buczydła” już jest jakąś frajdą. No, ale możnaby dodać odrobinę bajki, a wtedy odkurzacz może stać się na chwilę głodnym smokiem pożerającym okruchy. Miska, do której pozwolimy dziecku wrzucać produkty na ciasto, może być naczyniem z czarodziejską miksturą, a sklepowy wózek kosmicznym pojazdem wyruszającym na misję na planetę „Supermarket”. Może macie jakieś swoje pomysły?

   Po drugie określenie „spędzanie czasu na zabawie” jest bardziej rozległe, bo można je różnie interpretować. To czas spędzony w domu z rodziną, w szkole z kolegami, na podwórku, w parku, na boisku, ale też przed telewizorem, albo przed komputerem. To oczywiste, ale w dzisiejszej dobie dzieci mogą bawić się w centrach handlowych i w muzeach, a place zabaw to już nie tylko huśtawka i piaskownica. No, ale o tym napiszę za jakiś czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.