luksusowa sałatka, czyli ile radości daje uprawa warzyw

Opublikowane przez mamazu w dniu

Czas zbiorów cieszy najbardziej. W końcu są i ogórki! W tym roku zdecydowałam się na ogórki długie. Gruntowe mieliśmy w tamtym roku, ale i tak na zrobienie małosolnych, trochę ich kupiłam na targu. Ogórki są na tyle dobre i kuszą są świeżością, że te z działki były zjadane po zerwaniu. Nie doczekały się wsadzenia w gliniak lub słoik. Takie chrupiące, świeżutkie ogórki, mniam.

               

llllllllllllll

Na zdjęciach prezentuje się moja mini uprawa. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że aż tak wyrosną. Tym bardziej, że ja nie mam jakiejś super ziemi, która była specjalnie nawożona. Po prostu urosły. Rzeczywiście spadło międzyczasie trochę deszczu. Bo co jak co, ale deszczówka ma w sobie moc. Nawet jakiś czas temu zastanawiałam się nad zbieraniem deszczówki. Pamiętam, że mój dziadek wziął się na sposób i postawił pod altanką stalową wannę. To było dawno temu, ale to też jakiś sposób na jej zbieranie.

degustacja

To prawdziwy luksus, gdy po obiad, zamiast pędzić do sklepu, można wyjść do swojego ogrodu. I tak, z naszych, świeżo zebranych warzyw powstała całkiem domowa sałatka. Bardzo naturalna. Żałuję, że wywiało mi nasiona koperku, ale kupny przecież nie popsuł smaku. Zwykle na szybko z takich ogórków szykuję mizerię, jednak tym razem połączyłam ogórek z działkową sałatą. Mi smakowało. Zuzia niestety jeszcze nie widzi nic przyjemnego w jedzeniu sałaty. No cóż, jej strata. W końcu się przekona.

              

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.