nie ma mnie, bo jestem w ogrodzie

Opublikowane przez mamazu w dniu

tu i teraz

Dobrze wiedziałam, że gdy zrobi się ciepło, to szkoda mi będzie siedzieć w domu. Gdy ma się ogród przy domu, grzechem jest nie korzystać z tego dobrodziejstwa. Po tamtym ciepłym sezonie wiedziałam, że będziemy spędzać tam dużo czasu latem. Bardzo chciałam mieć warzywniak. Jednak przyznaję, że przy dwójce małych dzieci jest to wyzwaniem, ale
coś tam wyrosło. Ciężko było z czasem na plewienie, a raczej było mi szkoda czasu na plewienie. Mimo to na mojej działeczce nie przeważały chwasty, ale rzeczywiście patrząc na nią to daleko, by mówić o idealnym porządku. No cóż.  Z wszystkich priorytetów muszę i chcę wybierać ten jeden – rodzinę. Nawet obiecałam sobie, że będę dla moich najbliższych bardziej „teraz”, niż „za chwilę”.

spacer po ogrodzie

Może brakuje mi czasu na pielęgnacje mojego ogródka, ale i tak miło jest tam pospacerować i zobaczyć, co się od ostatniego czasu zmieniło. Powyżej na zdjęciu poziomki z chwastami, które udają poziomki. Przyznam, że dobrze się tam kamuflują, ale w przyszłości na coś je pewnie wymienię.

Drugi raz wysiałam fasolę. Czekam na ostatnie zbieranie, a potem się pożegnamy z tymi krzaczkami. Z lotu ptaka widać, jaki ładny dywan tworzy zwykła fasola

Pamiętacie jak pisałam o moim ogrodowym szpitalu? >> hodowca patyków (klik) 

Naszła mnie taka smutna refleksja, że jest tam trochę tak, jak w prawdziwym szpitalu. Nie jestem w stanie wszystkich uratować. Z niektórym losem, trzeba się pogodzić. A to, co udało mi się uratować, szczególnie cieszy. 

Lubię takie spacery. Nie jestem specjalnie wścibska, ale nawet gdy spaceruję z dziećmi po okolicy, to lubię podglądnąć inne ogrody. Wyszukuję czegoś ciekawego, jakieś inspiracji. Jest nawet taki jeden, przy którym, jak jadę autem, to specjalnie zwalniam. Rzeczywiście nie zasłaniają go żadne żywopłoty, więc wcale nie muszę się specjalnie wysilać, by coś zobaczyć. A Wy podglądacie? 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.