Nie wszystkie księżniczki są słodkie i różowe. Oto dowód!

Opublikowane przez mamazu w dniu

 

Ostatnio natrafiłam na książkę, która opowiada o księżniczce, która wcale nie jest różowa.  Najpierw zaintrygował mnie jej tytuł: „Nie chcę spać”. Pomyślałam, że jest to tak znajome mi stwierdzenie, że uśmiechnęłam się do siebie. Szczerze mówiąc nim otworzyłam książkę, myślałam, że na okładce jest chłopiec. Okazało się, że główną bohaterką jest mała księżniczka, która mieszka w prawdziwym zamku, a jej rodzicami są Król i Królowa. Co prawda nosi koronę, ale nie jest ubrana w piękną suknię, nie ma nawet uczesanych włosów. Nie chodzi za nią uroczy biały piesek, lecz jej towarzyszem jest pluszak Gilbert. Po prostu nie jest ładną, schludną dziewczynką, a w dodatku krnąbrną. Jest nieidealna. Jest całkowicie zaprzeczeniem stereotypu jaki już dawno utrwalił się nam w głowach. Zresztą półki w księgarniach i bibliotekach uginają się pod ciężarem tych wyidealizowanych, różowych panienek. Kto ma córkę ten wie, że powstało mnóstwo takich książek. Z drugiej strony wcale mnie to nie dziwi, bo niemalże każda dziewczynka przechodzi „okres księżniczkowy”. Jednak jak się okazuje nie wszystkie księżniczki są słodkie i różowe.

odcienie

Autorem książki jest brytyjski ilustrator i rysownik Tony Ross. Charakter ilustracji w tej książce zdradza jego doświadczenie z satyrycznymi rysunkami do prasy. Zastanawiam się jednak, czy to, że jest mężczyzną odegrało największą rolę w sposobie przedstawienia małej księżniczki, bo książka jest bardzo zdystansowana, z nutką ironii. Krótki tekst książki przypomina raczej podpisy pod rysunkami. Zresztą sama kolorystyka jest „brudna”, dużo tam szarości. Przez to komuś może wydawać się mniej atrakcyjna, albo nawet nieodpowiednia dla dziecka. Mi  podoba się jednak ten brak słodkości, może dlatego, że lubię szarość, bo widzę w niej wiele kolorów, a nie tylko skojarzenie ze słowami „smutny” i „ponury”. Przecież w rzeczywistości nie mamy tak nasyconych barw. Te intensywne kolory, którymi czasem się otaczamy na dłuższą metę męczą. Prawdziwe rzeczy pełne są odcieni.

Bałam się, że ta książka może spowodować to, że tym bardziej moja pociecha nie będzie chciała spać. Nic takiego się nie stało. Zdziwiłam się nawet, że tak bardzo chętnie po nią sięga. To zdecydowanie krótka lektura, więc miałam wrażenie, że przeczytanie jej kilka razy pozwoliło spamiętać tekst nawet Zuzi.

Polecam.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.