nieplac zabaw

Opublikowane przez mamazu w dniu

Jak wyobrażasz sobie wymarzony plac zabaw? Pewnie jest kolorowy, są tam huśtawki, zjeżdżalnia, karuzela itp A może wcale nie? Może jest to miejsce dziko zarośnięte, jak dżungla. Na najwyższym drzewie zawieszona jest lina z kokonem, w którym można się schować. Krzaki tworzą tunel przypominający labirynt.  Karłowate pnie drzew do wspinaczki, i jeszcze gdzieś woda, może rzeczka ze ścieżką z kamieni i piaszczysty brzeg. Tak, dużo piasku. Dużo trawnika, kwiatów i oczywiście kamyczków i patyków.

brudne dziecko to szczęśliwe dziecko

Gdy mówimy o placu zabaw, w głowie rysuje się nam jego powszechne wyobrażenie – huśtawka, zjeżdżalnia, karuzela. Ten stereotyp jest często klatką dla naszej wyobraźni. Ostatnio uświadomiłam sobie, że także dzieci mają utarty obraz placu zabaw. Zastanawiam się, czy my jesteśmy gotowi na rewolucje i zamiast dawać dzieciom „gotowce”, pozwolimy na swobodę działania. Bo po pierwsze czy pozwolilibyśmy naszym dzieciom skakać w błocie, chować się po krzakach i wchodzić na drzewa? Może inaczej. Czy pozwolimy im całkiem się wybrudzić, upaść, nabić sobie guza, wszystkiego dotknąć, spróbować itd.? Przecież pilnujemy dziecko na każdym kroku, dbamy, by wróciło z placu zabaw z jak najmniejszą liczbą siniaków. „Nie rób tak”, „uważaj, bo coś ci się stanie”, „zostaw to”, „nie!”. Brzmi znajomo, prawda? Dla mnie tak. Jednak, gdy próbuję sobie przypomnieć te wszystkie moje upadki i siniaki z dzieciństwa, to szczerze przyznam, że było ich znacznie więcej niż pamiętam. Na podwórko ubierało się po prostu wygodnie, a potem i tak wszystkie ubrania lądowały w praniu.

nieplac zabaw

Dziecko przychodzi po raz kolejny na plac zabaw i ma do dyspozycji wciąż ten sam zestaw rozrywek. Ustawione w bliskim sąsiedztwie urządzenia przypominają trochę tor przeszkód: tu trochę się pohuśtać, tu trochę pokręcić, trochę powspinać i zjechać itd. Właściwie większość dzieci lubi się huśtać, kręcić itd. Jednak gdyby zaproponować dzieciom przestrzeń nieograniczoną metalowym płotem, nie idealnie płaską, a w końcu nie pozbawioną zieleni, może byłoby to czymś znacznie ciekawszym dla nich. Biorąc pod uwagę, że wraz z porą roku, wszystko się zmienia. Może przestrzeń do zabawy dla dzieci, lepiej jest pozostawić po prostu dostępną. Nie szukać pomysłu na kolejne zabezpieczenia, bo za chwilę okaże się, że w imię bezpiecznej zabawy, dzieci będą zmuszone nosić ochraniacze i kask. Może to nie ma być plac, a ogród. Nie płaski, wydzielony obszar, ale naturalnie uformowana przestrzeń wtopiona w krajobraz. Taka przestrzeń, w której dziecko czuje się swobodnie, a rodzic nie musi się zbytnio martwić o swojego malucha. Nie chodzi o puszczenie w samopas, ale pozwolenie dziecku na beztroską zabawę, samodzielne doświadczanie, pobudzanie wyobraźni i bycie kreatywnym.

Nieplace zabaw istnieją. Może już się spotkaliście z taką formą w przestrzeni miejskiej?? A może trudno Wam sobie wyobrazić, takie miejsce jako alternatywę dla standardowego placu zabaw? W kolejnym wpisie podam więcej informacji, więc do zobaczenia.

cd. >> (klik)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.