ogród mamy

Opublikowane przez mamazu w dniu

Nareszcie ciepły dzień. Bez deszczu. Całkiem przyjemnie, bez upału. Pcham wózek z Ignasiem. Przede mną idzie Zuza z moją mamą. Mijamy bloki, potem przechodzimy obok szkoły, w której kiedyś rozpoczynałam naukę, w oddali widać kościół. Zagadując Zuzę, udaje nam się przemknąć obok placu zabaw. W sumie nie mija pięć minut od naszego wyjścia, kiedy docieramy do bramy ogródków działkowych. Pierwsza z lewej to działka moich rodziców.

zielona dżungla

Za każdym razem, gdy tam jestem, nie wiem czego się spodziewać w środku. Co roku jest tam inaczej. Przekraczam więc próg i wchodzę, jakby do innego świata. Dookoła zielona, bujna gęstwina. Wiele roślin jest wyższych od mnie, co sprawia, że czuję się mniejsza – jak dziecko. Zamiast iść prosto, przechodzę pod baldachimem z powojnikiem, gdzie w prawo od głównego chodnika odbija mała ścieżka. Takie skróty. Przystaję niemal co krok, rozglądając się i wypowiadając z zaskoczeniem: „o!”. Rozpoznaję wiele roślin. Idę dalej, zaczepia mnie perukowiec. Odgarniam wielkie liście pod nogami w poszukiwaniu okazałych już cukinii. Obok Zuzia próbuje zielony groszek. Widzę bób, obok figowe drzewko z niedojrzałymi owocami. Po drugiej stronie wyrastają inne warzywa, a wśród nich młode buraczki, idealne na zupę „z botwinki” – mniam. Obok dorodnego złotokapu drewniany płotek z wijącym się winogronem. Właściwie widać już liczne grona, jednak jeszcze całkiem zielone. Pod nimi uroczy dywan z poziomkowych krzaczków.

               

Jak bardzo lubię kwiaty, to w tym ogrodzie, moją uwagę przykuwają owoce. Stoję na wprost ścieżki prowadzącej do owocowych krzaków, a nad moją głową wisi pełno ciemnych wisienek. Wołam Zuzie, aby mogła ze mną spróbować agrestu i porzeczek. Uświadamiam sobie, że przeszłam dopiero połowę tego niesamowitego ogrodu.

               

Pomyślałam, istny „miszmasz ogrodowy”, ale jest w tym też jakiś porządek. To miejsce rozbudza ciekawość, zachwyca i pozwala się częstować swoimi owocami. Jest zieloną oazą, w której można zapomnieć o wszystkim innym. Dobrze się tam czuję. Ogród mojej mamy jest niewątpliwie dla mnie inspiracją, choć przyznam, że jest tam pare rzeczy, które bym uporządkowała, pozmieniała po swojemu. Tylko, że to ogród mojej mamy. Odbicie jej osobowości.

Tak chyba jest, że nasze otoczenie wiele mówi o nas samych… Prawda?

 

                


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.