plac zabaw – miejsce z dzieciństwa

Categories mamazu

wspomnienia z podwórka

Przed naszym blokiem nie było placu zabaw. Stał trzepak, który był miejscem spotkań z koleżankami i kolegami z podwórka. Fikołki do przodu i do tyłu, wiszenie na „kiełbaskę”, na „pająka”, siadanie na górnej barierce to były obowiązkowe akrobacje, które każdy z nas jako dziecko potrafił. Nie brakowało pomysłów na wykorzystanie trzepaka do zabaw. Służył zamiast siatki do odbijania piłki, gry w „Strażaka” czy gry w „Kolory”. Zawsze można było zaczepić o niego gumę do skakania, gdy brakowało tej trzeciej osoby. Z drugiej strony podwórka stała spora piaskownica, a przynajmniej gdy byłam mała wydawała się całkiem spora. Piasek nie był najlepszej jakości, ale za to szybko można było dokopać się do gliny, która dawała dodatkowych atutów naszym piaskowym budowlom. Pamiętam całe labirynty domków dla figurek z „kinderniespodzianki”. Na chodnikach graliśmy w „klasy”. Między blokami nie brakowało też krzaków i murków, które świetnie sprawdzały się w zabawie w „chowanego”, a zimą nie brakowało górek do zjeżdżania na sankach. 

Ostatnio, gdy odwiedzałam rodziców, patrzyłam przez kuchenne okno na to samo podwórko i nie widziałam dzieci. Może nie było najlepszej pogody.

mój pierwsz plac zabaw

Najbliższy plac zabaw mieścił się jakieś 3 bloki dalej. Metalowe huśtawki, karuzela z czterema siedziskami, duża, głęboka piaskownica, dwa „koniki”, a dookoła zamiast płotu kolorowe opony wkopane do połowy w ziemię. Miałam tam swoje ulubione miejsce. Gdy dziadek zabierał nas na huśtawki, zawsze siadałam na tej samej i prosiłam dziadka, by mocno mnie rozhuśtał. Mocno się trzymałam, a obie nogi podnosiłam wysoko, by znalazły się niby to nad topolami, które rosły na przeciwko placu zabaw. Póki nie pobawiło się na każdej z huśtawek, to nie było mowy o powrocie do domu. Końcowym rytuałem było oczywiście przejście dookoła po oponach i to koniecznie bez trzymanki.

Plac zabaw, o którym opowiadam istnieje tylko we wspomnieniach. Obecny plac zabaw jest typowy, bezpieczniejszy, ten akurat z drewnianą konstrukcją. Stary pamiętał wcześniejszy ustrój polityczny. Na szczęście na świecie powstaje coraz więcej ciekawych miejsc do zabawy dla dzieci. Skoro tak się dzieje, to dowód na to, że zainteresowanie dorosłych światem małego człowieka wciąż rośnie. W historii ludzkości tak kolorowo nie było. Pierwszy teren rekreacyjny z urządzeniami, z których mogli korzystać także dorośli, powstał dopiero w 1849 roku w Queen’s Park w Manchesterze. Wcześniej placem zabaw była ulica, łąka i las, a niezmiennie pomysłów do zabawy dzieciom dostarczała wyobraźnia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.