sałata

Opublikowane przez mamazu w dniu

Zanim zamieszkaliśmy w domku nie zastanawiałam się nad relacjami z sąsiadami. W bloku nawet jeśli kojarzysz już wszystkich ze swojej klatki i wszystkim mówisz „dzień dobry”, to i tak z mało którym uda Ci się zaprzyjaźnić. Oczywiście bywają wyjątki i starsze samotne panie, które chętnie zaczepią na ploteczki. Na wsi nie czuję się już tak anonimowo, a dobre relacje z sąsiadami to podstawa. Na szczęście, tu gdzie mieszkam, nie jest o nie trudno.

jak dobrze mieć sąsiada

Z braku czasu i jeszcze kilku innych powodów moja działeczka wygląda skromnie. Zielono jest tam raczej od wciąż wyrastającej trawy. W tym roku mój plan zakłada zakup małych sadzonek. Jednak wcześniej zostałam obdarowana już sadzonkami sałaty. Jak sąsiadka przesłała mi zdjęcie swoich gęsto wyrastających sadzonek, pomyślałam, że chyba wsypała całe opakowanie nasion do małego pojemnika. Na pytanie, czy chcę sałatę, nie mogłam odpowiedzieć inaczej niż twierdząco. Nawet pomyślałam, że wypowiadane na głos życzenia naprawdę mi się spełniają. I tak przygarnęłam to zielone bogactwo.

 

Naszykowałam pikownik i rękawice. Poszłam i rozejrzałam się po moich grządkach. Tak, mam miejsce, ale do zrobienia. Niezagospodarowana część mojego warzywniaka bezpardonowo zarosła trawą. Jednak nie ma co rozmyślać, trzeba działać. Tym bardziej, że akurat miałam chwilowo opiekę do dzieci (Czy to zbieg okoliczności? Nie wiem, ale zawsze bardzo to miłe). Chwyciłam za grabie i zaczęłam oczyszczać ziemię. Zaraz obok pojawiły się dwie małe rączki trzymające grabki z piaskownicy. Ta współpraca nie szła nam dobrze, ale przecież mój mały pomocnik nie mógł sobie odpuścić takiego wydarzenia. To fakt, Zuza lubi mi pomagać, więc wyznaczyłam jej zadanie. Palcem zaznaczałam punkty, w których miała zrobić dziury pikownikiem. W poprawione otwory w ziemi wkładałam sadzonki po kilka, ponieważ nie byłam w stanie ich rozdzielić na pojedyncze. Kilka małych sałatek pozwoliłam posadzić Zuzi. Całkiem nieźle jej to szło, gdyby nie to, że czasem zapominała się by już wsadzonych roślinek nie podeptać.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.